Aleksandra: Przeprowadzamy dzisiaj wywiad ze Zbyszkiem Kozłowskim, założycielem Organic Leaf, ekspertem do spraw żywności ekologicznej. Tematem będzie rynek żywności ekologicznej w Polsce. Witaj Zbyszku.

Zbyszek: Cześć.

A: Zbyszku, dla tych, którzy Cię nie znają powiedz, proszę, coś o sobie i o tym, w jaki sposób Twoja praca łączy się z tematem ekologicznej żywności, rolnictwa ekologicznego czy ekologii w ogóle.

Z: Urodziłem się na wsi i od dziecka pracowałem w polu. Moi rodzice mieli gospodarstwo rolne, sady, sprzedawaliśmy jabłka na bazarze. Jako ośmioletni chłopak uczyłem się sprzedawać, miałem już swoich stałych klientów. Przygoda z handlem trwa do dziś. Życie zatoczyło koło, bo miałem kilka lat rozstania z rolnictwem ale znowu wróciłem, tyle że do rolnictwa ekologicznego. Pamiętam taką sytuację, gdy zachłysnąłem się tą wiedzą, że można uprawiać owoce i warzywa bez chemii. Poszedłem do swojego taty i powiedziałem:  Słuchaj, Ty wiesz, że są gospodarstwa ekologiczne. Po co ta chemia?”. Wtedy ojciec popatrzył na mnie dziwnie i odpowiedział „Przecież to wszystko grzyby zjedzą i robaki, się nic nie urodzi. To nieprawda, to nie może być możliwe…”. W ogóle mi nie uwierzył. Lecz zawiozłem go na takie pola. Zobaczył i uwierzył, że ta produkcja bez pestycydów i herbicydów jest możliwa – że są inne środki i możliwości, a ja kibicowałem mu w tym kierunku rozwoju. Toteż odkąd wróciłem do branży, czyli od 15 lat, zajmuję się żywnością ekologiczną.

A: Chciałabym, abyś nam powiedział coś o Organic Leaf. Co to jest, jak długo działacie i jakie są plany na przyszłość?

Z: Organic Leaf to portal, na którym dzielimy się doświadczeniem i wiedzą odnośnie żywności ekologicznej, zrównoważonego rozwoju, bioróżnorodności oraz wiedzą na temat zmian klimatycznych. Mamy bardzo dużo aktywnych członków. Na grupie jest ponad 2500 użytkowników, a na fanpage’u prawie 5000, więc to świadczy o tym, że jest bardzo duże zainteresowanie tematyką. Ludzie chętnie dzielą się swoją wiedzą i to bardzo dobrze wróży na przyszłość. Miesięczny zasięg fanpage’a to około 100 tysięcy osób.

A: Jaka przyszłość, Twoim zdaniem, czeka polskie rolnictwo ekologiczne?

Z: Niestety na ten moment ilość gospodarstw ekologicznych maleje w Polsce. Na świecie tendencja jest zupełnie odwrotna – rolnictwo ekologiczne się rozwija. Dlaczego? Jest kilka czynników. Przede wszystkim rolnicy nie rozumieją, nie widzą korzyści z tego co daje produkcja ekologiczna.

A: O jakich korzyściach mówisz?

Z: Popyt na produkty ekologiczne na świecie jest wyższy niż podaż. Rolnicy, którzy produkują w sposób ekologiczny nie mają problemów ze zbytem swoich produktów. Uzyskują wyższą cenę niż ich koledzy, którzy produkują konwencjonalnie. Rolnik ekologiczny ma zazwyczaj kilku odbiorców, którzy chętnie przychodzą i oferują możliwość zakupienia tych produktów. Stały zbyt i stabilna cena to jest najważniejsze, co produkcja ekologiczna może zaoferować.

A: Rozumiem. Faktycznie, wygląda to na oczywiste korzyści. Rolnicy jednak nie decydują się, aby zmieniać swoje gospodarstwo na ekologiczne, czy wręcz rezygnują z tego. Dlaczego tak się dzieje?

Z: Rolnicy, którzy produkują w sposób konwencjonalny nie wyobrażają sobie jak można coś wyhodować bez użycia pestycydów i innych środków ochrony roślin. Nie mają takiej wiedzy, bo wciąż za mała jest świadomość na temat korzyści płynących z rolnictwa ekologicznego. Żeby zacząć produkcję ekologiczną, trzeba najpierw zmienić mentalność. Aby przestawić się z produkcji konwencjonalnej na ekologiczną, trzeba poczuć naturę, dowiedzieć się co jest potrzebne roślinom, jak zadbać o glebę, jak zadbać o bioróżnorodność, o płodozmian. O te wszystkie rzeczy rolnik konwencjonalny dbać nie musi.

A: Rozmawiając z różnego rodzaju rolnikami, którzy uprawiają warzywa i owoce w sposób konwencjonalny, bardzo często słyszę narzekanie na ceny skupu, które zmuszają ich do tego, aby stosować agresywne praktyki chemiczne. W innym wypadku nie są w stanie dostarczyć tak dużej ilości, aby ta produkcja była cały czas opłacalna. Czy rolnik ekologiczny nie ma tego problemu?

Z: Tak jak powiedziałem wcześniej, rolnik ekologiczny nie ma problemów ze zbytem swoich płodów rolnych. Zazwyczaj ma podpisaną umowę kontraktacyjną już na następny rok, wie komu sprzeda, choć nie zawsze wiadomo za jaką cenę. Nie ma obawy (w przeciwieństwie do rolnika konwencjonalnego) że nie będzie komu sprzedać. Przykład jabłek w ubiegłym roku. Konwencjonalne jabłka spadały z drzewa, gniły pod drzewami, bo nie opłacało się ich zbierać. Cena jabłek ekologicznych przemysłowych jest bardzo wysoka. Rolnicy, którzy uprawiali je w ekologii, już dawno sprzedali swoje plony. Przygotowują się na następny sezon, żeby je uprawiać i zwiększać areał. To jest ten sam owoc, ale w innym systemie uprawy i sytuacja jest zupełnie inna.

Dzisiaj trzeba sobie zadać pytanie co i dla kogo chce się produkować. Każdy rolnik powinien sobie na to odpowiedzieć, zobaczyć sobie jakie są potrzeby rynkowe, co klienci chcą kupować, na jakie produkty jest popyt. Na produkty ekologiczne ten popyt jest, są chętni do zakupu, nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Oczywiście mamy duże zagrożenie ze strony Ukrainy, bo tam są ogromne areały produkcji ekologicznej. Polscy rolnicy jednak robią to tak dobrze, oferując bardzo wysoką jakość, że mają zaufanie nie tylko polskich przetwórni, ale także zagranicznych. Ich partnerzy chcą kupować polskie produkty, mimo że czasem jest na nie wyższa cena.

A:  Czy rolnictwo ekologiczne jest łatwe? Czego potrzebuje polski rolnik ekologiczny, żeby się rozwijać?

Z: Rolnicy ekologiczni, gdy już są w systemie, mówią, że biurokracja nie jest aż tak trudna. Rzeczywiście najtrudniejszy jest know-how. Jak wyprodukować obfity plon bez chemii? Jak doprowadzić do tego, aby roślina obroniła się przed szkodnikami i chorobami?

Tak naprawdę mamy jeszcze problem dopłat. Dopłaty do produkcji ekologicznej są wyższe, ale to nie chodzi o to, aby rolnik ekologiczny żył z dopłat. Rolnik ekologiczny musi zarabiać na tym, co wyprodukuje, uzyskać za to godną cenę i mieć zbyt, aby nie martwić się czy tą dopłatę dostanie, w jakiej wysokości. Na samej produkcji ekologicznej można zarobić.

A: Opowiedz nam, jak wygląda struktura sprzedaży produktów ekologicznych?

Polska jest w początkowej fazie rozwoju tego rynku. Szacujemy, że sprzedaż jest w granicy 230 milionów euro. Dla porównania, w Niemczech jest to ponad 10 miliardów euro i kilka procent udziału rynku. Jest bardzo niska świadomość na tematy ekologiczne, czym jest żywność ekologiczna i dlaczego warto ją kupować, dlatego popyt jest wciąż niski. Mamy tak naprawdę trzy czynniki kształtujące rynek. Najważniejszy z nich to właśnie świadomość i wiedza na temat upraw ekologicznych. Drugi to zamożność, gdyż produkty ekologiczne są droższe. Trzecim czynnikiem jest dostępność.

Najlepiej chyba mamy w Polsce z dostępnością produkty ekologiczne dostępne są w każdej sieci handlowej, w niektórych nawet po kilkaset produktów. Mamy około 700 sklepów specjalistycznych, które oferują żywność ekologiczną. Nadal jednak daleko nam do wyników, które są osiągane w Europie Zachodniej i w Stanach Zjednoczonych. Wartość rynku światowego to ponad 90 miliardów euro, z czego 85% to Stany Zjednoczone i Europa Zachodnia. Największa sieć sprzedaży ekologicznej w Polsce to Organic Farma Zdrowia, która ma kilkadziesiąt sklepów. Dla porównania w Niemczech i Austrii mamy markę Denns Biomarkt, która ma już 250 sklepów. To są bardzo duże supermarkety, które oferują kilka tysięcy produktów ekologicznych. Wiele jest u nas do zrobienia, musimy pracować nad zwiększeniem popytu wewnętrznego poprzez zwiększanie świadomości.

A: A jak zwiększyć świadomość?

Z: Poprzez kampanie społeczne, promowanie żywności ekologicznej, zielonego listka, tłumaczenie ludziom, że żywność ekologiczna jest rzeczywiście inna. Nie jest to kolejny znaczek, ale coś za tym idzie. Nie ma tam pestycydów, herbicydów, żywność nie jest modyfikowana genetycznie. Uprawa dba o bioróżnorodność czyli zarówno o gatunki roślin, jak i zwierzęta i płazy. Nie ma w niej monokultur, tylko są różne uprawy, w których są specjalistycznie dobrane rośliny i zwierzęta. To jest bardzo ważne.

A: Chciałabym poruszyć jeszcze temat łańcucha dostaw. Produkt ekologiczny, np. jabłko, jest w Polsce droższy, bo nie pochodzi z Polski. Dlaczego tak jest? Dlaczego mamy w polskich marketach zagraniczne produkty, skoro Polska też zajmuje się produkcją ekologiczną?

Z: Największym problemem jest to, że pośrednicy kupują produkty od polskich producentów i sprzedają je do krajów Europy Zachodniej. Tam są przetwarzane lub pakowane w worki i dystrybuowane gdzie indziej. Jesteśmy dostawcą surowca dla krajów bardziej rozwiniętych. Brakuje przetwórni, które zrobiłyby produkty złożone, nisko przetworzone, produkty gotowe. Przykładowo, wysyłamy truskawkę do jakiegoś kraju sąsiedniego, tam jest robiony dżem pod marką francuską czy niemiecką i to wraca do polskiej sieci handlowej. Wtedy nie może być mowy o tym, że cena za ten produkt będzie niska. Jak zobaczymy ile kilometrów przejechała ta truskawka, to zastanawiamy się też czy ten produkt jest faktycznie ekologiczny, ile zanieczyszczeń z transportu trafiło do atmosfery.

To co jest ważne, a o czym jeszcze nie mówiliśmy, to lokalność produktów. To co już potrafią nasi zachodni sąsiedzi, to właśnie to, że kupują od rolników ze swojego regionu. Nie tylko w sklepach specjalistycznych, ale także w sieciach. Dużo przed nami.

A więc wyzwaniem jest stworzenie przetwórni ekologicznych, ale przede wszystkim zrozumienie potrzeb klienta, analiza rynku, odpowiedź na pytanie jakich produktów ekologicznych brakuje. Jeżeli klient potrzebuje dżemu z truskawek, a rolnik uprawia truskawki, to może sam je przetwarzać albo znaleźć przetwórnię. Potem to może iść do sklepu albo do sieci handlowej, a nie za granicę.

A: Super. Porozmawialiśmy o tym, jak to wygląda od strony rolnika ekologicznego. A teraz sobie wyobraźmy, że nasz wywiad czyta po prostu konsument. Ktoś, kto chce kupić te jabłka, o których mówisz i zastanawia się czy chce kupić jabłka po prostu zwykłe w warzywniaku, czy jednak postarać się o to, aby kupić dla siebie, rodziny na szarlotkę jabłka ekologiczne. Na pewno u niego zrodzi się takie pytanie, dlaczego te jabłka ekologiczne są o wiele droższe?

Z: Problem jest złożony. Tak jak powiedziałem – jeśli pójdziemy do sieci handlowej i chcemy kupić jabłka ekologiczne, zobaczymy, że polskich jabłek tam nie ma. One są sprowadzane z zagranicy. Ta droga, którą te jabłka przebyły jest bardzo długa, często kilku pośredników. Kluczem do niższej ceny jest skrócenie łańcucha dostaw do rolnika i bezpośredniego odbiorcy. Bardzo rzadko zdarza się, aby polscy rolnicy ekologiczni dostarczali takie produkty bezpośrednio dla sieci handlowej. To jest wyzwanie na najbliższy czas, jak doprowadzić do tego, aby obniżyć ceny surowców poprzez skrócenie łańcucha dostaw.

A: Jeżeli wyobrazimy sobie dwa ziemniaki. W jednej ręce mam ziemniak, który został wyhodowany konwencjonalnie, na wielkim polu uprawnym, przy zastosowaniu pestycydów i herbicydów, to o czym przed chwilą wspomniałeś. A w drugiej ręce mam taki sam ziemniak, który jest wyhodowany ekologicznie i w zgodzie z naturą. Czym się różnią takie ziemniaki?

Z: Przede wszystkim ekologiczny ziemniak nie jest modyfikowany genetycznie. Jest wolny od pestycydów i herbicydów. Nie był też używany glifosat, który uważa się za rakotwórczy. To już dość dużo.

A dodam jeszcze, że rolnictwo ekologiczne to nie tylko czystość od zanieczyszczeń chemicznych czy modyfikacji genetycznych, ale też troska o zrównoważony rozwój, o bioróżnorodność oraz pozytywne działanie na zmiany klimatyczne. Rolnictwo ekologiczne, jak mówią badania, wpływa na opóźnienie procesów zmian klimatycznych, aby temperatura się nie zwiększała. To są takie rzeczy, o których musimy pamiętać i to jest wartość dodana rolnictwa ekologicznego.

A: Na pewno jest to temat kontrowersyjny. Ostatnio spotkałam się z artykułem, gdzie badania wykazały trend dokładnie odwrotny, czyli że rolnictwo ekologiczne ze względu na to, że potrzebuje większej ilości areału do tego żeby wyprodukować taką samą ilość płodów rolnych, wpływa negatywnie na zmiany klimatyczne. Jak się do tego odniesiesz?

Z: Czytałem te artykuły. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem ten artykuł, przypomniał mi się wykład z metodologii badań na socjologii, kiedy pani doktor opowiadała o przykładzie interpretacji badań. Podczas tych badań, ktoś wysnuł wniosek, że bociany przynoszą dzieci. Tam gdzie było największe zagęszczenie populacji bocianów, tam był najwyższy współczynnik dzietności. Ale jak głębiej weszliśmy w badania, okazało się, że jest to na wsiach, gdzie naturalnie rodzi się więcej dzieci. Czasami ktoś potrafi błędnie wysnuć wnioski z badań i myślę, że absolutnie tutaj mamy podobny przypadek. Weźmy tylko pod uwagę fakt, ile żywności się marnuje. Problem mamy w dystrybucji żywności. Nie jest problemem, że mamy za mało areałów, gdzie możemy produkować żywność ale to, że żywność wyrzucamy do śmieci. W produkcji konwencjonalnej, prowadzi się bardzo intensywne nawożenie i ochronę pestycydami, tam plony mogą być wyższe, ale wiedza na temat rolnictwa ekologicznego jest tak zaawansowana, że w niektórych przypadkach wielkość plonów jest porównywalna.

A: Czy wyobrażasz sobie w odległej przyszłości razem z całą ludzkością wrócimy do korzeni i będziemy uprawiać rośliny w zgodzie z naturą?

Z: Jest cały czas dyskusja, czy żywność ekologiczna to stały trend, czy chwilowa moda. Jak pokazują ostatnie badania, na przestrzeni kilku lat obserwujemy stały wzrost. W ostatnim roku jest to kilkanaście procent. Wartość rynku żywności ekologicznej to ponad 90 miliardów euro z czego 85% przypada na Stany Zjednoczone i Europę, więc stale ten rynek i areał gospodarstw ekologicznych wzrasta. Nie mamy trochę wyjścia, zmiany klimatyczne następują coraz szybciej, jeszcze trochę to lekceważymy, ale myślę, że idziemy w stronę ekologii.